
Udana sobota dla Lewandowskich. Marcin Lewandowski zajął drugie miejsce w
biegu na 800 metrów podczas madryckiego mityngu, natomiast Robert
strzelił gola. Ponieważ trafił do bramki rywala był to znak, że grał w
klubie, a nie reprezentacji, gdzie jest bardzo nieskuteczny. "Lewy" miał
jednak szczęście, bowiem w sparingu zderzył się ze słupkiem i mógł
złamać rękę!
W sobotni wieczór Borussia zmierzyła się z tureckim Bursasporem w
szwajcarskiej miejscowości Altach, położonej o 50 km od miejsca
treningów finalisty ostatniej Ligi Mistrzów. Wygrała pewnie 4:1. W
pierwszej połowie trener Juergen Klopp desygnował prawie najmocniejszy
skład.
Polski napastnik strzelił gola już w 13. minucie, która mogła okazać się
dla niego bardzo pechowa. Po tym, jak wpakował piłkę z bliska, wpadł na
słupek i mógł złamać rękę. Robert jest coraz silniejszym fizycznie
piłkarzem, na murawie nie symuluje, więc to starcie musiało boleć.
Wyglądało to bardzo groźnie. Mina kibica z 0:15 sekundy filmiku poniżej
jest jak najbardziej wymowna.
"Lewym" szybko zajęli się członkowie sztabu medycznego Borussii. Po ich
zabiegach Polak wrócił na boisko i pod koniec pierwszej połowy mógł
nawet strzelić drugiego gola. Nie trafił jednak w bramkę tureckiego
zespołu.
Tak strzelił i zderzył się ze słupkiem Robert Lewandowski:
Nie wiem jak wy ale ja wtedy wraz z koleżankami wstrzymaliśmy oddech i błagaliśmy żeby Lewemu nic się nie stało. :*